piątek, 17 kwietnia 2015

Rozdział 4

Droga nie wydawała się wcale taka długa jak myślałam.
Pomimo tego, że kask zakrywał mi głowę, czułam jak końcówki włosów lekko mi powiewały.
Trzymałam Dawida w pasie, tuliłam się do Niego strasznie mocno.
Dojechaliśmy na jakieś zwykłe Warszawskie osiedle i dobrze, nie chciałam, żeby Dawid organizował dla Mnie czegoś szczególnego.
- Daj kask, pomogę Ci zejść.
- Okej, masz. Ej, Mogę Cię o coś zapytać?
- Jasne, o co chodzi?
- Co ty tak właściwie kombinujesz?
Uśmiechnął się swoim łobuzerskim uśmieszkiem i pomógł Mi zejść.
Weszliśmy do czyjegoś mieszkania, raczej Jego.
- Mieszkasz Tu?
- Tak, ale to nie jest Moje mieszkanie jak już pewnie pomyślałaś. Mieszkam w hotelu, od dłuższego czasu, bo przerastało Mnie "normalne życie". Zbyt dużo obowiązków, ale to nie znaczy, że jestem niezdarą. - Zaśmiał się.
- No to co takiego przyszykowałeś?
- Coś wyjątkowego, w końcu dziś jest wyjątkowy dzień. Twoje 18 urodziny, prawda?
- Emm... No tak ale skąd to wiesz? - Spytałam bardzo zdziwiona, przecież o niczym Mu nie mówiłam.
- Facebook. - Zaczęliśmy się obydwoje głośno śmiać.
To już dzisiaj, pomyślałam... Moje długo wyczekiwane 18 lat... Najlepszy dzień w Moim życiu, nie tylko z powodu urodzin...