poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 1

To wtedy miał być ten idealny dzień... był i nie był.
Mama po raz pierwszy pozwoliła mi jechać na koncert Kwiatkowskiego, z kasą nie było problemów chodziło raczej o to, że musiałam sama jechać.
Koncert miał być o 17:00, wstałam o 9:37.
Byłam tak mega podekscytowana, że chciało mi się od razu wstać z łóżka iść do toalety i się szykować, pomimo tego że koncert zaczynał się nieco później.
Autobus miałam na 16:05, były też późniejsze ale wolałam się nie spóźnić, ale się spóźniłam!
Kiedy dojechałam było już po koncercie. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, zaczęłam chodzić bez sensu, płakałam jak głupia. Idąc tak, znalazłam parking na którym stał bus Dawida, byłam prze szczęśliwa, bo miałam szanse go jeszcze zobaczyć. Nadal płakałam, ale już nie wiedziałam czy ze szczęścia czy smutku.
Nagle usłyszałam znajomy głos - Ej czemu tutaj siedzisz? - powiedział głos, prawie krzycząc.
Wstydziłam się podnieść głowę, byłam cała zapłakana, rozmazany miałam makijaż. Wyglądałam jak jakiś potwór.
- No podnieś głowę, jak masz na imię?
Wątpiłam w to, że mógłby to być Dawid, ale...
- Em, jestem Emilka - podniosłam głowę i znowu zaczęłam ryczeć TO BYŁ DAWID!
Wstałam szybko, płakałam, wtulona w niego.
- Przepraszam... - powiedziałam z lekkim niechceniem.
- Za co mnie przepraszasz??? - zapytał Dawid.
- Spóźniłam się na koncert, a przede wszystkim za to, jak wyglądam - powiedziałam śmiejąc się i jednocześnie płacząc.
- Ojej, wchodź do busa tam pogadamy, tutaj troszkę zimno się zrobiło.
Bez żadnych wahań zgodziłam się.
Bus w środku wydawał się jeszcze większy niż z zewnątrz był naprawdę, w powietrzu unosił się zapach perfum Dawida. Czułam się tam jak w pałacu, było w prost idealnie.
- To czemu się spóźniłaś?
- Tak się szykowałam, że przed samym wyjściem zapomniałam najważniejszych rzeczy, wracałam się parę razy.
Dawid podparł się, jakby nad czymś myślał, mój wzrok był skupiony tylko na Nim.
- Co za pech! Co powiesz na prywatny koncert hm...?
- Oh tak!
Wtedy zdałam sobie sprawę, że jednak to był najwspanialszy dzień w moim życiu.

...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz